Myślenie o sobie

Myślenie o sobie

Myślenie o sobie kojarzy się nam zwykle z egoizmem, narcyzmem i zapatrzeniem w siebie. Tymczasem bez dobrego wglądu w siebie nie mamy szansy odkryć własnego powołania. Za to możemy być nieszczęśliwi przez całe życie.

Jeden z widzów napisał: „Według mnie nie istnieje coś takiego jak poczucie niskiej wartości. Możemy mówić tylko o braku kontaktu ze swoją prawdziwą wartością. Każdy człowiek ma wysoką wartość, jeżeli uważa inaczej to znaczy że z jakichś przyczyn wytworzył fałszywą tożsamość, która nie ma kontaktu z rzeczywistością.”

Bardzo trudno niektórym uwierzyć w to, że mają wartość. Nikt im nigdy tego nie powiedział, nie okazał. Nie wydobył z nich tej prawdy o sobie. Nie dał im przekonania, że są „coś warci”. Nawet po wielu latach zmagań nadal znajdują się w punkcie wyjścia. Ich myśli o sobie to zazwyczaj: jestem beznadziejny i nic mi się nie udaje. Nie podejmują wyzwań, bo z góry zakładają przegraną. Wciąż im się wydaje, że nie są w czymś wystarczająco dobrzy bądź wręcz są do niczego. Wmawiają sobie, że nie zasługują na szczęście, bo są głupi, brzydcy, bezwartościowi…

Obraz własnej osoby, sposób, w jaki siebie odbieramy i co o sobie myślimy oraz szacunek dla siebie samych kształtujemy głównie podczas dorastania i różnych innych zmagań toczonych w codziennym życiu. Jest to bardzo złożony proces, u którego podstawy tkwi wiele różnych czynników. Wśród nich największy wpływ na naszą samoocenę mają sposoby traktowania nas w dzieciństwie przez rodzinę, stosunki z domownikami, przyjaciółmi i wrogami, nasze uzdolnienia lub ich brak i nasza niepowtarzalna osobowość. Nie bez znaczenia pozostaje również kultura społeczeństwa, w którym żyjemy.

Ale jednak? Jak długo można zrzucać winę na dzieciństwo? Jak długo to inni mają być winni naszym porażkom i niepewności siebie? Jak długo to inni powinni nam pomagać znajdować drogę wyjścia? Bardzo wnikliwy obserwator, autor pewnego bloga spisał 7 mitycznych argumentów, jakich używamy, by nie poznać prawdy o wartości nas samych:

1. „Jestem nieśmiały” – tłumaczenie: boję się porażek we wchodzeniu w relację, tak bardzo się boję, że ktoś mógłby mnie, nie daj Boże, nie zaakceptować, że lepiej odizolować się od wszystkich i narzekać na życie bez smaku.

2. „Mam niskie poczucie wartości” – tłumaczenie: nie znam swojej prawdziwej wartości i boję się ją poznać, oby nie okazała się niższa niż być powinna w moich oczach. Buduję fałszywy obraz siebie jako ideału, którego nigdy nie osiągnę.

3. „Jestem nieudacznikiem” – tłumaczenie: mam prawo się nawet nie starać, wolno mi więc zaniedbywać więcej niż innym, a potem marudzić więcej, niż inni.

4. „Boję się, że mi się nie uda” – najlepsze usprawiedliwienie na ziemi, pozwala leżeć spokojnie, zakopać się w pościeli, nakryć głowę kocem i nie patrzeć, jak życie mija niezagospodarowane naszą obecnością. Pozwala też zepsuć przyjemność z sukcesu, bo przecież wierzyliśmy, że poniesiemy porażkę, więc przeżywamy zawód.

5. „Wstydzę się” – podobne do „boję się, że mi się nie uda”, tylko brzmi bardziej uroczo, co nadaje mu tym więcej przewrotnego charakteru.

6. „Taki już mój los” – doskonała wymówka i argument ostateczny na zrzucenie odpowiedzialności za swoje decyzje na fatum, los, przeznaczenie, wszystko, byle tylko zrzucić z siebie ciężar decydowania o sobie i karmić się pustą litością.

7. „Gdybym miał to i to, był taki i taki…” – prawdziwy dalszy ciąg zdania to „…to i tak byłbym niezadowolony”. Lubimy gdybać, zwłaszcza o rzeczach, na które nie mamy wpływu. Mówimy, że gdybym miał inne dzieciństwo, innego partnera, gdybym miał więcej pieniędzy, gdybym miał lepszą pracę, to bym dopiero był kimś, to bym miał sukces.” To tylko usprawiedliwienie, które pozwala nam nic nie robić z tym, co dostaliśmy tu i teraz. Pozwala też zazdrościć zapalczywie wszystkim, którzy mają czelność mieć więcej od nas.

Mamy wiele sposobów, by nie myśleć o sobie. Albo myśleć tak by nic się nie zmieniło. Jednym z objawów niskiej samooceny jest potrzeba nieustannego dążenia do perfekcji. Większość perfekcjonistów przykłada wagę nawet do najmniej istotnych szczegółów, ponieważ w ich mniemaniu bycie doskonałym sprawi, że będą bardziej podobać się innym ludziom, że będą bardziej lubiani i doceniani. Nie pamiętają jednak, że nie ma rzeczy doskonałych. Nie ma również doskonałych ludzi. Nie ma większego sensu czekać, aż staniemy się idealni. Może się bowiem któregoś dnia okazać, że jest już za późno na realizowanie naszych marzeń, na osiąganie szczytów i wyznaczanie nowych, dalekosiężnych celów. Czekanie na idealnego siebie może doprowadzić jedynie do pustego i smutnego życia, zakończonego równie pustą i smutną starością i śmiercią.

Zachęcam do myślenia o sobie. Nie egoistycznego i narcystycznego, ale ufnego i prawdziwego. To dobra droga do odkrycia szczęścia.

ks. dr Grzegorz Kudlak

za: www.religia.tv